Nie wiem czy wierzę w jakiegoś boga osobowego, niebo, piekło, zbawienie (zwłaszcza przez kogokolwiek lub cokolwiek pochodzącego z zewnątrz), moralność chrześcijańską czy podobne religijne bajania. Widzę jednak, że mimo pozornego chaosu i tak głośno potępianego przez chrześcijaństwo zła, ten świat ma sens i dostrzegam w nim pewien nadrzędny porządek, wyrażający się choćby w prawach fizyki i natury. A więc dostrzegam pewien nadrzędny "plan stworzenia".